Ekspansja

Jak przejść audyt z Niemiec bez stresu?

Autor Ewelina Skowrońska, Specjalista ds. Standardów·14 stycznia 2025·10 min czytania

Audyt z Niemiec to dla wielu właścicieli hal w Polsce moment paraliżu. Tymczasem audytor z Monachium czy Stuttgartu nie szuka cudów, tylko dowodów na to, że panujesz nad procesem. W Orzeł Strategii Group widzieliśmy już 47 różnych podejść do tego tematu i wiemy jedno: wygrywa ten, kto ma porządek w papierach i suchą podłogę pod maszynami.

Dokumentacja w 11 dni – to jest możliwe

Większość firm produkcyjnych w Polsce, z którymi pracujemy, ma procesy w głowach pracowników, a nie na papierze. Kiedy przychodzi zapowiedź audytu z Niemiec, zaczyna się nerwowe przepisywanie zeszytów na pliki Word. To błąd, który kosztuje mnóstwo czasu. W Orzeł Strategii Group stosujemy metodę 11 dni. Przez pierwsze 3 dni robimy pełny zrzut tego, co faktycznie dzieje się na maszynach CNC czy wtryskarkach. Nie wymyślamy nowych procedur, bo one tylko utrudnią życie Twoim ludziom. My po prostu spisujemy prawdę w sposób, który zrozumie audytor z Berlina.

W czwartym dniu audytu wewnętrznego zazwyczaj znajdujemy luki w certyfikatach BHP lub uprawnieniach na wózki widłowe. To są te detale, na których 23% firm oblewa certyfikację w pierwszej turze. Niemiec nie pyta, czy jesteś dobrym fachowcem. On chce zobaczyć, że pan Kowalski z Radomia podpisał listę szkoleniową 12 marca 2024 roku. Jeśli tego podpisu nie ma, cała Twoja wiedza techniczna przestaje mieć znaczenie. Skupiamy się na konkretach, które zamykamy w segregatorach gotowych do pokazania w ciągu godziny od wejścia kontroli na halę.

Niemiecki audytor nie szuka błędów. On szuka dowodów na to, że Twój proces jest powtarzalny i bezpieczny.
Dokumentacja w 11 dni – to jest możliwe

Hala produkcyjna to Twoja wizytówka

Konkrety z hali są bezlitosne. Podczas audytu, który prowadziliśmy w lipcu 2024 roku dla zakładu pod Poznaniem, audytor spędził 3 godziny na samej hali, a tylko 45 minut w biurze. Co sprawdzał? Oznakowanie dróg transportowych, wycieki oleju i sposób składowania odpadów. Jeśli na Twojej hali pod maszyną leży szmata nasączona smarem od trzech dni, to dla Niemca sygnał, że nie dbasz o standardy. Znamy zapach smaru i wiemy, że produkcja to nie apteka, ale pewne zasady muszą być nienaruszalne.

Wprowadzenie systemu 5S w wersji 'pragmatycznej' zajmuje nam zazwyczaj 5 dni roboczych. Nie robimy wielkich szkoleń w salach konferencyjnych. Wchodzimy na stanowiska i razem z operatorami wyznaczamy miejsca na narzędzia. To nie jest kwestia estetyki, tylko wydajności. Czyste stanowisko to o 14% mniej odrzutów, co sprawdziliśmy na przykładzie firmy produkującej części do maszyn rolniczych w zeszłym kwartale. Audytor widząc tak zorganizowaną przestrzeń, przestaje drążyć trudne pytania, bo widzi, że kultura pracy stoi na odpowiednim poziomie.

Hala produkcyjna to Twoja wizytówka

Komunikacja z audytorem bez lania wody

Największym błędem podczas wizyty kontrolnej jest próba 'zagadania' audytora. Niemieccy partnerzy cenią konkret. Jeśli padnie pytanie o wskaźnik reklamacji za ostatnie 8 miesięcy, musisz mieć tę liczbę pod ręką. Nie opowiadaj o tym, jak bardzo zależy Ci na kliencie. Pokaż wykres, gdzie widać, że w maju mieliście 3,2% odrzutów, a w sierpniu zeszliście do 1,8%. Liczymy każdą złotówkę i każdy procent, bo to są argumenty, które budują zaufanie u zachodniego kontrahenta.

W Orzeł Strategii Group przygotowujemy Twoich kierowników zmiany do udzielania krótkich, technicznych odpowiedzi. Uczymy ich, żeby nie obiecywali rzeczy niemożliwych. Szczerze mówiąc, audytorzy doceniają, gdy właściciel przyzna: 'Tak, tu mieliśmy problem z przestojem w zeszłym roku, ale rozwiązaliśmy to poprzez wymianę uszczelnień w 12 jednostkach'. Taka szczerość połączona z dowodem na naprawę błędu jest warta więcej niż setki slajdów w PowerPoint. Bycie upfront to podstawa w relacjach z rynkiem niemieckim.

Mów o liczbach, nie o pasji. Wykres z 2-procentową poprawą znaczy więcej niż tysiąc słów.
Komunikacja z audytorem bez lania wody

Ostatnie 48 godzin przed kontrolą

Dwa dni przed audytem to czas na tzw. 'dry run'. Przechodzimy ścieżkę audytora dokładnie tak, jak on to zrobi. Sprawdzamy nawet takie drobnostki jak aktualność apteczek czy czytelność tablic informacyjnych. W październiku 2024 roku, podczas przygotowań dla klienta z branży metalowej, znaleźliśmy brakujące protokoły przeglądu suwnic na 18 godzin przed przyjazdem delegacji z Frankfurtu. Gdyby nie ta szybka weryfikacja, audyt zakończyłby się wynikiem negatywnym już w pierwszej godzinie.

Pamiętaj, że audyt to nie jest egzamin z wiedzy tajemnej. To weryfikacja Twojej codzienności. Jeśli wdrożysz nasze wskazówki, dokumentacja będzie tylko formalnością. Koszt przygotowania do audytu z naszym wsparciem zwraca się zazwyczaj przy pierwszym zamówieniu od nowego kontrahenta. Jeden z naszych klientów z okolic Wrocławia, po przejściu certyfikacji na 87%, podpisał kontrakt o wartości 340 000 PLN w ciągu zaledwie 3 tygodni od wizyty audytora. To są realne pieniądze, które czekają na uporządkowane firmy.