Cięcie kosztów o 14% w szwalni pod Łodzią
Zmieniliśmy system rozliczania ścinek i przeorganizowaliśmy 2 linie szycia. Klient odzyskał 4200 zł miesięcznie już w drugim miesiącu.
Właściciel szwalni ModaPol borykał się z malejącą marżą. Zamiast zwalniać ludzi, postanowiliśmy sprawdzić, ile pieniędzy ucieka przez złe zarządzanie materiałem i chaosem na hali.
Wyzwanie
Firma traciła blisko 12% każdej belki materiału przez nieprzemyślane wykroje. Szwaczki na dwóch liniach produkcyjnych marnowały średnio 18 minut dziennie na chodzenie po guziki i nici, bo magazyn był na drugim końcu budynku. Koszty energii rosły, a stare oświetlenie nad maszynami pobierało prąd jak duża fabryka, choć ModaPol zatrudnia tylko 23 osoby.
Podejście
Nasz konsultant, Dariusz, spędził 4 dni na hali ze stoperem i wagą. Zamiast rysować wykresy w biurze, ważył ścinki po każdej zmianie i mierzył drogę, jaką pokonuje każda rolka tkaniny. Odkryliśmy, że największe straty nie wynikają z braku zamówień, ale z tego, że nikt nie liczył odpadów, które lądowały w kontenerze.
Rozwiązanie
Orzeł Strategii Group wprowadził trzy konkretne zmiany. Po pierwsze, przebudowaliśmy system cięcia – teraz resztki materiału są segregowane i odsprzedawane lokalnej firmie tapicerskiej jako wypełnienie. Po drugie, przenieśliśmy regały z dodatkami bezpośrednio pod rękę szwaczek, co wyeliminowało puste przebiegi. Po trzecie, wymieniliśmy stare lampy na kierunkowe punkty świetlne nad maszynami, co odcięło zbędny pobór prądu.
Rezultaty
W ciągu trzech miesięcy ModaPol przestał dopłacać do interesu. Firma nie tylko wydaje mniej na prąd i materiały, ale też zaczęła zarabiać na tym, co wcześniej wyrzucała do śmieci. Wszystko bez zmiany stawek dla pracowników.
Harmonogram
-
Marzec 2024Audyt strat materiałowych i pomiary czasu pracy przy 23 stanowiskach.
-
Kwiecień 2024Zmiana układu hali i wprowadzenie segregacji ścinek.
-
Maj 2024Podpisanie umowy z odbiorcą odpadów i weryfikacja rachunków za prąd.
"Szczerze mówiąc, byłem sceptyczny, bo inni tylko obiecywali wielkie zmiany. Orzeł Strategii Group po prostu stanął przy maszynach i pokazał mi palcem, gdzie wyrzucam pieniądze."